Refleksja na temat drogi.

w drodze 1

Ostatni weekend spędziłem na szkoleniu firmowym. Szkolenie jak szkolenie. Nie było w nim nic nadzwyczajnego. I zapewne puściłbym je w niepamieć, gdyby nie jedno zdarzenie…

Wysiedliśmy z autobusu. Przeszliśmy na drugą stronę ulicy. Znaleźliśmy się naprzeciwko hotelu, w którym miało odbyć się szkolenie. Spojrzałem na zegarek. Była 9:10.
Doba hotelowa zaczyna się od 10:00 – powiedziałem trochę zniesmaczony zastaną sytuacją do Joanny. Kątem oka zauważyłem tabliczkę z napisem: „plaża”. Bez chwili zastanowienia rzekłem zadowolony ze znalezionego rozwiązania:
– Chodźmy nad morze….

Joanna, choć nie grzeszyła hura optymizmem zgodziła się.
– Z dwiema torbami i plecakiem ruszyliśmy na podbój dzikich, nieznanych nam plaż.

w drodze 2

Leśną drogą pośród licznych drzew, śpiewu ptaków i nieprzyjaznych człowiekowi owadów szliśmy w milczeniu oddychając czystym, morsko-leśnym powietrzem.

Po 10 minutach drogi „toboły” zaczęły nam ciążyć a morza ani widać, ani słychać. Przesuwaliśmy się z lekkim trudem. Wraz z każdym pojawiającym się zakrętem mieliśmy nadzieję, że cel naszej wędrówki jest na wyciągnięcie ręki. Że już za chwilę będziemy na plaży. Mijaliśmy zakręt, za nim był kolejny i kolejna nadzieja. A za nim biegnąca pod górę prosta i kolejny zakręt. W pewnym momencie miałem przeświadczenie, że nie zmierzamy w kierunku plaży, że droga którą podążamy prowadzi w głąb lasu. Po 20 minutach marszu zacząłem obserwować drzewa.

w drodze 3

Wydawało mi się logicznym stwierdzenie, że coraz większe przestrzenie między drzewami mogą być oznaką zbliżającej się plaży. Umysł i jego pokrętna logika bywa zawodna. Nic takiego się nie stało. To niemal odebrało mi nadzieję. Chciałem zawrócić. Pomyślałem sobie: może ta droga nie jest tą drogą, która ma mnie zaprowadzić na upragnioną plażę. Może nie warto dalej iść. Dręczony myślami o wycofaniu się z dalszej drogi przystanąłem na chwilkę. Dałem trochę odpocząć ciału. Już miałem zakomunikować „odwrót” kiedy mój wzrok mimowolnie skierował się raz jeszcze na „drogę prowadzącą nie wiadomo gdzie” a na jej tle rysowała się sylwetka Joanny, która podążała raz obranym kursem. Zrobiłem kilka głębszych wdechów, chwyciłem bagaż i poszedłem.. za nią…

Po pięciu minutach od tego zdarzenia w powietrzu zaczęło się unosić charakterystyczne morskie powietrze, które niosło ze sobą odgłos rozbijających się o brzeg fal. Przeszedłem jeszcze kilkanaście metrów i moim oczom ukazało się morze.

w drodze 4

Jeszcze nigdy tak nie cieszyłem się na jego widok ( mieszkam w takim miejscu, które umożliwia mi jego obserwację kiedy tylko najdzie mnie na to ochota). Plaża była niemal pusta. Powietrze przepełnione świeżością z łatwością rozpierało moje płuca. I to ciepło słońca, którego nie doświadczyłem w lesie…, dokładnie takie, jakie lubię: czułem je jako coś przyjemnego, nie było nazbyt ciepłe, z rozkoszą poddałem się jego oddziaływaniu. W tym konkretnym momencie miałem ochotę spędzić tam resztę życia. W tamtym momencie czułem, że mogę wszystko, że w miejsce do którego przybyłem jakimś cudem zdjęło ze mnie zmartwienia, dręczące myśli, niemożliwe uczyniło możliwym. Miałem ochotę krzyczeć z radości i dzielić się nią z innymi…

w drodze 5

Morał…
Długo myślałem nad tym co się stało. Myślę, że nie bez powodu znalazłem się właśnie tam i przeszedłem właśnie tą drogą i doświadczyłem tego, czego doświadczyłem. Z perspektywy czasu porównałbym przebytą przez siebie drogę do drogi życia, która jest pełna zakrętów, wzniesień,ścieżek ostro prowadzących w dół. Możesz wybrać każdą drogę z niezliczonej ilości możliwości. Wiesz, że droga, którą wybrałeś ma ciebie zaprowadzić do jakiegoś założonego przez Ciebie celu. Jest tylko jeden mały „myk”. Nie masz mapy i nigdy jej nie będziesz miał. Nie wiesz jak ma wyglądać twoja droga i ile jeszcze musisz przejść, aby dojść tam, gdzie chcesz. I nigdy nie będziesz wiedział. Pogódź się z tym.Zostałeś wyposażony w coś bardziej cennego niż mapa. Co może być cenniejszego od mapy? Otóż są nimi: wiara i nadzieja, które podczas życiowej wędrówki rosną razem z tobą, bądź nikną razem z tobą. Pielęgnuj je w sobie byś na swej drodze mógł przezwyciężyć zwątpienie, byś nie zawrócił tuż przed metą.
– Skąd będę wiedział, ze jestem przed metą? – zapytasz.
Moja odpowiedź brzmi: nie będziesz wiedział. Przynajmniej w chwili, kiedy podejmujesz decyzję o dalszej drodze, bądź jej zaprzestaniu.

Jednakże… wyobraź sobie taką sytuację…
Po twojej śmierci trafiasz do nieznanego świata. W nim przechadza się Bóg. Zobaczyłeś go i od razu czujesz, że masz z nim do czynienia. Wściekły na niego za wszystko, co się w życiu spotkało idziesz do niego i mówisz: Boże, dlaczego w życiu tyle cierpiałem, niczego nie osiągnąłem, wszystko mi się nie udawało, jak to jest możliwe, że Ty – Bóg wszechmogący na to pozwoliłeś…
On otoczył twoją sylwetkę pełnym miłości wzrokiem i odrzekł:

– Podejdź, coś ci pokażę…

Z ciekawością i ze zdumieniem podchodzisz a ON każe ci usiąść. Twoim oczom ukazał się wielki ekran na którym… wyświetlane są kluczowe sceny z Twojego życia. Obserwujesz ekran z niedowierzaniem i w pewnym momencie z irytacją w głosie mówisz do Boga:
coś tu nie gra. To niby jest moje życie, ale nie do końca.Moje życie nie było wypełnione radością, nigdy nie cieszyłem się z sukcesów, bo ich nie miałem…Ooooo np. ta scena nie jest prawdziwa. To nie miało miejsca w moim życiu.

– Ale mogłoby, gdybyś wtedy się nie wycofał, a tutaj… gdybyś podjął inną decyzję – odrzekł ze spokojem Bóg.

Przejrzałeś na oczy. To nie wina Boga, że miałem życie takie jakie miałeś.
– To moja wina. To od moich decyzji zależało w którym kierunku podążałem, co robiłem a czego nie robiłem i w ostateczności: jakim człowiekiem się stawałem. – to pomyślawszy zamarłeś w swoim smutku i rozgoryczeniu. Chciałbyś przeżyć życie raz jeszcze, ale to niestety nie jest możliwe….

„Bóg patrzy na Ciebie i jest strasznie ciekawy jak poradzisz sobie z życiem”

3 przemyślenia nt. „Refleksja na temat drogi.

  1. No cóż jeśli chodzi o te nasze leśne wędrówki w kierunki plaży, to faktycznie było ciekawie. A porównanie krętej leśnej drogi, do pokręconych dróg podejmowanych decyzji uważam za trafne. I tak sobie myślę, że u mnie droga jest naprawdę mocno powywijana i bardzo kręta.;))

  2. Pięknie to opisałeś. Miałeś ciekawą drogę na tą plażę, czasami nie wiemy jak dojść do celu i przez to błądzimy. Moja droga jest bardzo powywijana. A plaży nad morzem bardzo zazdroszczę. Od lat nie byłam, nie miałam okazji, marzę żeby tam pojechać. 🙂

  3. Mozolna ta wędrówka na plażę. Ale tak czasami bywa. Nie raz coś podobnego mnie spotkało. W takich chwilach warto się wsłuchać w siebie. Życiowa droga: to dopiero wyzwanie i trudne wybory -bo nigdy nie wiadomo która droga gdzie nas zaprowadzi. Jakich ludzi się spotka i co zaoferuje los. Ale wybór zawsze należy do nas…to jest te sedno życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *