Wyznanie

Kiedy uświadomiłem sobie, że wszystko jest iluzją, ogarnęło mnie przerażenie.
Wypowiadane przeze mnie słowa w 99 % są moją własną prywatną fikcją – to jest szok.

To naprawdę przerażające odkrycie, uświadomiło mi, że do tej pory to nie ja żyłem. Byłem używany przez własny umysł. Stałem się jego niewolnikiem. Chodzące zombie, które zawsze ma jakieś wątpliwości, we wszystkim widzi zagrożenia. Sztucznie stwarza nieistniejące problemy, tylko po to by znaleźć dla nich rozwiązanie. Osądza wszystko dookoła. Zawsze chce mieć rację. Szuka wrogów i snuje plany walki z nimi. Chce przewidzieć ich każdy ruch i wykorzystać ich słabości by święcić triumfy. Jest mistrzem czarnych scenariuszy. Takie współczesne europejskie, inteligentne zombie.

Cała moja energia życiowa kierowana skierowana została na ciągłe stwarzanie w swoim umyśle hipotetycznych sytuacji lub osób, które potencjalnie miały mi zagrozić. Spowodowało to wystąpienie permamentnie utrzymującego się stanu lękowego, co z kolei skutkowało ciągłym zmęczeniem, zniechęceniem i niechciejstwem. Na porządku dziennym używanym słowem było słowo „muszę”. Tylko niewolnik musi coś zrobić. Człowiek wolny ma wybór.

Zacząłem odrzucać wszystko, co pojawiało się w moim umyśle. Z wieloma rzeczami już się uporałem, czuję się lżej, bardziej żywy, skłonny do działania. Co pozostanie jak skończę ze wszystkimi nagromadzonymi kłamstwami, w które niestety wierzyłem ? NIC. Po prostu nic. Czyli czysta prawda o mnie, która jest nie poznawalna, jest tajemnicą. Jest w każdym w nas, trzeba tylko odrzucić oddzielić iluzję od rzeczywistości.

Często jeszcze „łapię” się na tym, że oceniam, krytykuję, aby po chwili uświadomić sobie, że to co robię jest bezsensu. I po chwili wraca spokój. Mój spokój.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *